Domus VIII · Regio Campus Martius
Triumf: jeden dzień, w którym wódz był prawie bogiem
Wódz, który odniósł wielkie zwycięstwo, mógł dostać od senatu najwyższą nagrodę, jaką znał Rzym: triumf. Przez jeden dzień przejeżdżał przez miasto jako ktoś więcej niż człowiek. Potem wracał do zwykłego życia.
Czekanie za bramą
Wszystko zaczynało się na Polu Marsowym. Zwycięski wódz nie mógł wejść do miasta z wojskiem, dopóki senat nie wyraził zgody. Gdyby przekroczył świętą granicę, straciłby dowództwo i prawo do triumfu. Czekał więc za murami, czasem tygodniami.
Pochód
Gdy zgoda przyszła, ruszał pochód. Szli senatorowie i urzędnicy. Niesiono łupy: złoto, broń, dzieła sztuki, obrazy przedstawiające zdobyte miasta. Prowadzono białe byki na ofiarę. Za nimi szli jeńcy, czasem pokonany król w łańcuchach.
Potem jechał on. Stał na rydwanie zaprzężonym w cztery konie, w purpurowej todze haftowanej złotem, z wieńcem laurowym. Według Pliniusza Starszego twarz triumfatora malowano na czerwono, tak jak twarz posągu Jowisza na Kapitolu. Przez ten jeden dzień wódz wyglądał jak bóg.
Na końcu maszerowali żołnierze. Wolno im było śpiewać o wodzu sprośne piosenki. Swetoniusz przytacza te, które legioniści śpiewali o Cezarze, i nie były to komplementy.
Pochód szedł przez Circus Maximus, wzdłuż Świętej Drogi przez Forum, aż na Kapitol. Tam triumfator składał ofiarę Jowiszowi. Niektórych jeńców w tym czasie zabijano. Tak zginął Wercyngetoryks, wódz Galów, którego Cezar trzymał w niewoli sześć lat, żeby pokazać go w swoim triumfie.
„Pamiętaj, że jesteś człowiekiem”
Najsłynniejszy szczegół triumfu to niewolnik, który stał za wodzem na rydwanie, trzymał nad jego głową złoty wieniec i szeptał, żeby obejrzał się za siebie i pamiętał, że jest tylko człowiekiem. To piękna scena, ale trzeba uczciwie dodać, że znamy ją dopiero od późnych autorów, między innymi chrześcijańskiego pisarza Tertuliana. Nie wiadomo, czy był to stały element triumfu we wszystkich epokach.
Triumf tylko dla cesarza
W czasach republiki triumf był nagrodą, o którą rywalizowali politycy, i stawał się trampoliną do kariery. Cesarze szybko zrozumieli, że to zbyt niebezpieczne. Od Augusta pełny triumf zarezerwowano dla cesarza i jego rodziny. Inni zwycięscy wodzowie dostawali już tylko odznaki triumfalne, bez pochodu przez miasto.