Domus III · Regio Campus Martius
Pole Marsowe: gdzie Rzym ćwiczył i głosował
Między zakolem Tybru a wzgórzami leżała płaska, rozległa łąka. Rzymianie nazwali ją Polem Marsowym, Campus Martius, na cześć boga wojny. Przez kilka stuleci była czymś w rodzaju koszar pod gołym niebem: tu ćwiczyli młodzi żołnierze, tu zbierała się armia przed wymarszem.
Za świętą granicą
Pole Marsowe leżało poza pomerium, świętą granicą miasta. To miało znaczenie. Wewnątrz pomerium obowiązywał porządek cywilny i nie wolno było wprowadzać wojska pod bronią. Wyjątkiem był triumf, uroczysty wjazd zwycięskiego wodza.
Dlatego wódz, który wracał z wojny i czekał na zgodę senatu na triumf, musiał zostać za granicą. Gdyby ją przekroczył, utraciłby dowództwo, a z nim prawo do triumfu. Zdarzało się, że czekał tygodniami.
Głosowanie w szyku
Na Polu Marsowym zbierało się też zgromadzenie centurialne, comitia centuriata. Wybierało najwyższych urzędników, w tym konsulów, i decydowało o wojnie. Obywatele głosowali w centuriach, czyli jednostkach o wojskowym rodowodzie, ułożonych według majątku. Zamożni głosowali pierwsi i często przesądzali o wyniku, zanim biedniejsi w ogóle doszli do głosu.
Z czasem głosowania przeniesiono do Saepta, wielkiego ogrodzonego placu, który Juliusz Cezar zaplanował, a dokończył Agrypa.
Od łąki do dzielnicy
Od końca republiki pole zaczęło zabudowywać się monumentami. Pompejusz postawił tu pierwszy stały teatr kamienny w Rzymie. Agrypa zbudował łaźnie i pierwszy Panteon. Ten, który stoi do dziś, wzniósł około 125 roku cesarz Hadrian, zostawiając na fryzie napis z imieniem Agrypy.
Ćwiczenia wojskowe ustąpiły miejsca teatrom, świątyniom i portykom. Pole Marsowe stało się dzielnicą rozrywki i reprezentacji. W średniowieczu, kiedy akwedukty przestały działać, ludzie zeszli ze wzgórz właśnie tutaj, bliżej wody z Tybru. Dlatego gęsto zabudowane centrum dzisiejszego Rzymu leży na dawnej łące boga wojny.