Domus VII · Regio Capitolium
Pater familias: ojciec z władzą nad życiem i majątkiem
Wyobraźmy sobie czterdziestoletniego Rzymianina. Jest żonaty, ma dzieci, piastuje urząd, może nawet dowodzić legionem. A jednocześnie nie ma żadnego własnego majątku i w świetle prawa podlega ojcu. Wszystko dlatego, że jego ojciec wciąż żyje.
Kim był pater familias
Pater familias to nie po prostu ojciec. To najstarszy żyjący mężczyzna w linii męskiej, który nie podlega już nikomu. Jego władza, patria potestas, obejmowała dzieci, wnuki po synach, a często także żonę, jeśli weszła do rodziny męża. Nie kończyła się z pełnoletnością. Wygasała dopiero ze śmiercią ojca albo wtedy, gdy ojciec sam zwolnił syna spod swojej władzy.
Rzymianie wiedzieli, że to coś wyjątkowego. Prawnik Gajus pisał w II wieku, że taka władza nad dziećmi jest właściwa tylko obywatelom rzymskim i prawie żaden inny lud jej nie zna.
Syn bez majątku
Syn pod władzą ojca nie mógł mieć niczego na własność. Co zarobił, kupił czy dostał w spadku, nabywał dla ojca. W praktyce ojcowie dawali synom do zarządzania wydzielony majątek, peculium, ale prawnie nadal należał on do ojca.
Pierwszy wyłom zrobił August. Żołnierzom pozwolił zachować jako własne to, co zdobyli w służbie wojskowej. Potem wyjątków przybywało, ale zasada trzymała się długo.
Prawo życia i śmierci
Najsłynniejszy element ojcowskiej władzy to ius vitae necisque, prawo życia i śmierci nad dziećmi. Ojciec mógł też dziecko porzucić tuż po urodzeniu, a w najdawniejszych czasach nawet sprzedać, o czym pisałem przy okazji Ustawy XII tablic.
W praktyce to prawo było wykonywane rzadko i zwykle po naradzie z rodziną. Źródła opisują pojedyncze przypadki, przeważnie wtedy, gdy syn zdradził państwo. Właśnie dlatego zapamiętano je jako coś niezwykłego. Z czasem cesarze ograniczali tę władzę, aż w późnym cesarstwie zabicie dziecka przez ojca traktowano jak zwykłą zbrodnię.
Co z tego zostało
Słowo „władza” w pojęciu „władza rodzicielska” to echo rzymskiej potestas. Treść jest dziś zupełnie inna. Władzę rodzicielską mają oboje rodzice, kończy się z pełnoletnością dziecka i ma służyć jego dobru, a nie interesom rodu. Rzymska konstrukcja pokazuje, jak daleką drogę przeszło prawo rodzinne.