Domus XVII · Regio Palatium

Porwanie Sabinek: legenda u początków Rzymu

U samych początków Rzymu leży opowieść niewygodna i dziwna: miasto Romulusa, pełne mężczyzn, a pozbawione kobiet, zaprasza sąsiadów na święto, by w jego trakcie porwać ich córki. Porwanie Sabinek to jedna z najsłynniejszych legend założycielskich - i właśnie jako legendę trzeba ją czytać. Zobaczmy, co opowiada tradycja, co znaczy samo słowo „porwanie" i ile w tym wszystkim historii.

Miasto bez kobiet

Według Liwiusza i Plutarcha młode miasto Romulusa rosło w siłę, ale groziło mu wymarcie w ciągu jednego pokolenia - brakowało kobiet. Romulus wysłał więc do sąsiednich ludów poselstwa z prośbą o prawo zawierania małżeństw. Spotkał się z odmową, a nawet z drwiną: któż chciałby wydawać córki za zbieraninę zbiegów i rozbójników? Odrzucony, postanowił wziąć podstępem to, czego nie dało się załatwić układem.

Podstęp na igrzyskach

Romulus ogłosił uroczyste igrzyska połączone z ucztą - ku czci boga Consusa, utożsamianego z Neptunem - i zaprosił sąsiadów z rodzinami. Przybyli tłumnie, zwłaszcza Sabinowie, ciekawi nowego miasta i przychodzący z całymi rodzinami. Plutarch dodaje barwny szczegół: pretekstem do urządzenia igrzysk miało być odkrycie pod ziemią ukrytego ołtarza boga Consusa - jakby same bóstwa sprzyjały podstępowi. W umówionym momencie, na dany znak, Rzymianie rzucili się i porwali obecne na święcie panny. Co znamienne, mężczyzn-gości nie tknięto - puszczono ich wolno. Celem nie była rzeź, lecz kobiety.

Nie gwałt, lecz małżeństwo

Tu potrzebny jest ważny niuans. Łacińskie raptio znaczy „uprowadzenie, pochwycenie siłą", a nie „gwałt" w dzisiejszym sensie. Większość badaczy czyta tę historię jako porwanie w celu małżeństwa, nie jako napaść seksualną. Dionizjos z Halikarnasu pisze wprost, że kobiet „nie zhańbiono", a Romulus osobiście obchodził porwane, uspokajał je i obiecywał status prawowitych żon, pełnię praw i wspólnotę majątku. To oczywiście nie czyni podstępu szlachetnym - ale pokazuje, że tradycja widziała w nim założenie rodzin, nie zbrodnię na ciele.

Wojna i zdrada Tarpei

Obrażone ludy chwyciły za broń, a najgroźniejsi okazali się Sabinowie pod wodzą króla Tytusa Tacjusza. Z tej wojny pochodzi mroczny epizod Tarpei. Córka dowódcy rzymskiej twierdzy zdradziła ją Sabinom, żądając w zamian „tego, co noszą na lewych ramionach" - liczyła na złote bransolety. Sabinowie spełnili umowę dosłownie: przygnietli ją tarczami, które również nosili na lewym ramieniu. Zginęła, a od jej imienia nazwano Skałę Tarpejską, z której później strącano zdrajców. Istnieje też wariant, w którym Tarpeja tylko udawała zdradę, by rozbroić wroga - pewności nie ma.

Kobiety przerywają bitwę

Najmocniejsza scena całej legendy należy jednak do samych porwanych. Gdy doszło do decydującej bitwy, między dwa wojska rzuciły się kobiety - z rozpuszczonymi włosami, z niemowlętami na rękach - rozdzielając walczących ojców i mężów. Błagały, by nie odbierano im ani jednych, ani drugich. Jak oddaje to Liwiusz, wołały, że wolą zginąć, niż żyć jako wdowy po mężach albo sieroty po ojcach - i że to one, nie mężczyźni, poniosą najcięższy koszt tej wojny. Z przemocy i podstępu zrodziła się - w opowieści - wspólnota. To właśnie ofiary porwania ocaliły pokój.

Pojednanie i wspólne państwo

To, co zrodziło się z podstępu, tradycja zamieniła w akt założycielski. Po pojednaniu Rzymianie i Sabinowie utworzyli jedno państwo, a Romulus i Tytus Tacjusz zasiedli obok siebie jako współrządcy. Porwanym kobietom, które ocaliły pokój, nadano przywileje; według tradycji od ich imion nazwano nawet kurie, czyli jednostki, na które dzielono lud rzymski. Współrządy nie trwały jednak długo: po kilku latach Tacjusz zginął, a Romulus panował dalej sam. Dla Rzymian ta opowieść miała głęboki sens - tłumaczyła, dlaczego ich lud od samego początku był mieszaniną różnych plemion, a nie jednym czystym szczepem. W micie o porwaniu zapisano więc rzymskie przekonanie, że prawdziwą siłą miasta była zdolność wchłaniania obcych i czynienia z nich swoich.

Ile w tym prawdy

Niewiele - i trzeba to powiedzieć wprost. To klasyczny mit etiologiczny, czyli opowieść dorobiona po to, by wytłumaczyć późniejsze realia: połączenie Rzymian i Sabinów, nazwę Skały Tarpejskiej, obrzęd Consualiów, a nawet dawne zwyczaje weselne. Spisali ją autorzy piszący setki lat po rzekomych wydarzeniach, a liczba porwanych waha się w źródłach od trzydziestu do kilkuset. Historyczność samego epizodu jest bardzo wątpliwa. Najstarsi autorzy, od których ją znamy - Liwiusz i Dionizjos - pisali w I wieku p.n.e., a więc jakieś siedemset lat po rzekomych wydarzeniach, opierając się na jeszcze wcześniejszych, niezachowanych przekazach. To nie relacja świadków, lecz pamięć narodu o własnych, na wpół baśniowych początkach - i jako taka mówi więcej o tym, jak Rzymianie chcieli widzieć samych siebie, niż o tym, co zdarzyło się naprawdę. Co jednak nie znaczy, że legenda jest bez znaczenia - przez wieki inspirowała artystów, od manierystycznej grupy Giambologni, przez obrazy Poussina, po „Interwencję Sabinek" Jacques'a-Louisa Davida. Już zresztą w starożytności Owidiusz przywoływał tę scenę nie jako grozę, lecz jako żart - radził w „Sztuce kochania", że teatr i igrzyska to znakomite miejsce, by poznać kobietę, zupełnie jak za czasów Romulusa - dowód, że już sami starożytni potrafili traktować tę opowieść z przymrużeniem oka.

Skąd to wiemy

Cała ta historia to treść przekazu legendarnego, nie zdarzenia potwierdzone historycznie - zaznaczam to wyraźnie. Źródła różnią się w szczegółach: liczbie porwanych, motywie i statusie Tarpei, tożsamości Hersilii (jedynej mężatki wśród porwanych) czy nawet w tym, czy w ogóle doszło do przemocy wobec kobiet. Właśnie te rozbieżności najlepiej pokazują, że mamy do czynienia z mitem, który każdy autor opowiadał nieco inaczej.

Źródła starożytne: Liwiusz, „Dzieje od założenia miasta", ks. I (podstawowa wersja); Plutarch, „Romulus" (warianty, liczby, rola Hersilii); Dionizjos z Halikarnasu, „Dawne dzieje Rzymu", ks. II (podkreśla, że kobiet nie zhańbiono); Owidiusz, „Sztuka kochania", ks. I (porwanie jako literacki przykład).

Recepcja w sztuce: Giambologna, marmurowa grupa „Porwanie Sabinki" (ok. 1579-1583, Florencja); Nicolas Poussin, „Porwanie Sabinek" (dwie wersje); Jacques-Louis David, „Interwencja Sabinek" (1799, Luwr) - scena pojednania.

Miejsce na planie

Plan Rzymu, etap II: Forum Romanum, 19 domów Domus XVIII: Legiony rzymskie: maszyna, która zbudowała imperiumDomus III: Pole Marsowe: gdzie Rzym ćwiczył i głosowałDomus X: Juliusz Cezar: człowiek, który złamał republikęDomus IV: Westalki: sześć kapłanek i ogień, który nie mógł zgasnąćDomus VIII: Triumf: jeden dzień, w którym wódz był prawie bogiemDomus IX: Augurowie: jak bogowie mówili „nie”Domus VII: Pater familias: ojciec z władzą nad życiem i majątkiemDomus II: Ustawa XII tablic: prawo, które wisiało na ForumŚwiątynia Westy (Forum): Westalki: sześć kapłanek i ogień, który nie mógł zgasnąćŁuk triumfalny (Święta Droga): Triumf: jeden dzień, w którym wódz był prawie bogiemDomus XII: Kaligula: szaleniec czy ofiara wrogich kronik?Domus XI: Neron: cesarz, pożar i legenda, która go przeżyłaDomus I: Palatyn: wzgórze, od którego wszystko się zaczęłoDomus XVII: Porwanie Sabinek: legenda u początków RzymuDomus VI: Wilczyca kapitolińska: rzeźba młodsza od legendy?Domus XIII: Upadek cesarstwa rzymskiego: dlaczego naprawdę runął Rzym?Domus XV: Imperium rzymskie: jak działało największe państwo starożytnościDomus XIV: Starożytny Rzym: od chat na Palatynie po stolicę świataWilczyca w grocie Luperkal (u stóp Palatynu): Wilczyca kapitolińska: rzeźba młodsza od legendy?Okręt na Tybrze: Augurowie: jak bogowie mówili „nie”Domus XIX: Alfabet łaciński: skąd wzięły się nasze litery?Domus V: Insula: jak się mieszkało w rzymskim blokuDomus XVI: Gladiatorzy: kim naprawdę byli wojownicy areny?