Domus XVI · Regio Aventinus
Gladiatorzy: kim naprawdę byli wojownicy areny?
Popkultura podsuwa nam jeden obraz: dwóch wojowników na śmierć i życie, cesarz z kciukiem skierowanym w dół, ryk tłumu. Prawda była bardziej złożona - i ciekawsza. Gladiatorzy byli w większości niewolnikami i skazańcami, ale bywali wśród nich także wolni ochotnicy. Nie każda walka kończyła się śmiercią, a słynny „kciuk w dół" jest w dużej mierze nowożytnym wymysłem. Przyjrzyjmy się, kim naprawdę byli ludzie areny - i ile z tego, co o nich sądzimy, pochodzi z Rzymu, a ile dopisało dopiero kino i malarstwo późniejszych epok.
Z pogrzebu na arenę
Walki gladiatorów nie zrodziły się jako rozrywka, lecz jako obrzęd pogrzebowy. Nazywano je munus - powinnością wobec zmarłego przodka, której towarzyszyło przelanie krwi ku jego czci. Pierwsze udokumentowane igrzyska w Rzymie urządzono w 264 roku p.n.e.: synowie zmarłego Decymusa Juniusza Brutusa Pery wystawili walczących na Forum Boarium ku pamięci ojca. Dopiero z czasem obrzęd przerodził się w wielkie widowisko polityczne, którym możni kupowali sobie przychylność ludu.
Niewolnicy i ochotnicy
Większość gladiatorów stanowili niewolnicy, jeńcy wojenni i skazańcy. Byli jednak wśród nich także ludzie wolni - auctorati - którzy dobrowolnie zaprzedawali się do walki za wynagrodzenie. Wstępując do szkoły, składali makabryczną przysięgę: że dadzą się „palić, wiązać, bić i zabić żelazem" (jej treść zachował Petroniusz). Wolny człowiek schodził w ten sposób do statusu niemal niewolniczego - po to, by zyskać pieniądze, sławę areny, a czasem zwyczajnie dach nad głową i regularny posiłek.
Szkoła i typy
Gladiatorów szkolono w ludus - szkole prowadzonej przez lanistę, zarazem właściciela i trenera. Walczyli w ustalonych typach, z których każdy miał inne uzbrojenie, a dobierano je kontrastowo, nie „każdy z każdym". Murmillo walczył jak legionista: wielka prostokątna tarcza, krótki miecz, hełm z grzebieniem. Thraex (Trak) miał małą tarczę i zakrzywiony miecz. Retiarius, „sieciarz", zarzucał przeciwnika siecią i kłuł trójzębem, a chronił go tylko naramiennik - walczył bez hełmu, z odsłoniętą twarzą. Przeciw niemu wystawiano secutora, „ścigającego", w gładkim hełmie z maleńkimi otworami na oczy, tak by nie zaczepiła się o niego sieć. Ich pojedynek wyglądał jak starcie rybaka z rybą.
Ta pozorna przewaga pancerza bywała zwodnicza. Gładki hełm secutora, który chronił przed siecią, miał tylko maleńkie otwory na oczy i mocno ograniczał dopływ powietrza - w dłuższej walce ciężkozbrojny ścigający dusił się i tracił siły, a zwinny, lekki retiarius mógł to wykorzystać. Rzymianie cenili właśnie takie pojedynki przeciwieństw: siły ze zręcznością, pancerza z szybkością. Najlepsi gladiatorzy bywali przy tym prawdziwymi gwiazdami - ich imiona wypisywano na ścianach, a kobiety wzdychały do nich jak do dzisiejszych idoli.
Czy zawsze na śmierć?
Nie. Wbrew obiegowej opinii większość walk nie kończyła się śmiercią. Wyszkolony gladiator był kosztowną inwestycją, a za zabitego organizator igrzysk (editor) musiał płacić właścicielowi odszkodowanie - masowe zabijanie było więc po prostu nieopłacalne. Pokonany mógł prosić o łaskę (missio); publiczność wyrażała swoją wolę okrzykami i gestami, ale ostateczną decyzję podejmował editor. Szacunki odsetka walk zakończonych śmiercią są rozbieżne i niepewne - od kilku do kilkudziesięciu procent, zależnie od epoki i badania.
Dzień na igrzyskach
Gladiatorzy byli gwiazdami, ale nie jedynym punktem programu. Wielkie igrzyska miały swój rytm, rozpisany na cały dzień. Poranek należał do venationes - polowań na dzikie zwierzęta, sprowadzane dla efektu z najdalszych zakątków imperium; na otwarcie Koloseum, jak podaje Swetoniusz, igrzyska trwały sto dni, a na arenie zginęły tysiące zwierząt. W południe, w przerwie, wyprowadzano skazańców na egzekucję - to właśnie tę część Seneka opisał z obrzydzeniem, zauważając, że o poranku ludzi rzuca się lwom i niedźwiedziom, a w południe wydaje się ich na śmierć samym widzom. Dopiero po południu wychodzili gladiatorzy, na których czekał rozgrzany tłum. Całość finansował i reżyserował editor, dla którego były to przede wszystkim igrzyska polityczne: sposób na kupienie przychylności ludu i demonstrację własnego bogactwa.
Kciuk w dół i inne mity
Najsłynniejszy gest to prawdopodobnie nieporozumienie. Łacińskie pollice verso znaczy „odwróconym kciukiem", ale nie precyzuje kierunku - nie wiadomo, czy kciuk szedł w górę, w dół, czy był schowany w pięści. Popularne „kciuk w dół oznaczał śmierć" utrwalił dopiero słynny obraz Jeana-Léona Gérôme'a z 1872 roku, a potem kino. Niektórzy badacze odczytują ten gest wręcz odwrotnie. Podobnie z okrzykiem „Ave Caesar, morituri te salutant" - „Witaj cesarzu, idący na śmierć cię pozdrawiają". Zdanie to pochodzi z jednego epizodu opisanego przez Swetoniusza (inscenizowana bitwa morska skazańców), a nie było rutynowym pozdrowieniem gladiatorów.
Spartakus i koniec areny
Najsłynniejszym gladiatorem został ten, który areny nienawidził. Spartakus zbiegł ze szkoły w Kapui i w latach 73-71 p.n.e. poprowadził wielkie powstanie niewolników, stłumione ostatecznie przez Krassusa. Same igrzyska przeżyły swój szczyt w epoce cesarstwa: Koloseum, otwarte w 80 roku n.e., mieściło około pięćdziesięciu tysięcy widzów. Amfiteatry powstawały zresztą w całym imperium - jeden z najlepiej zachowanych, w Pompejach, jest starszy od Koloseum o półtora wieku. Walki gladiatorów zanikały stopniowo w IV i V wieku, pod wpływem chrześcijaństwa i przemian w państwie - areny zamilkły wraz ze światem, który je zrodził.
Skąd to wiemy
Wiedzę o gladiatorach czerpiemy z literatury, inskrypcji nagrobnych i archeologii. Najmocniej udokumentowane są: treść przysięgi, pierwsze igrzyska z 264 roku p.n.e., typy uzbrojenia i zasada dobierania par. Najsłabiej potwierdzone - i dlatego oznaczone w tekście jako niepewne - są: dokładny odsetek śmierci oraz znaczenie gestu kciuka. Obraz „areny jako rzeźni", w której każdy przegrany ginął, to w dużej mierze projekcja późniejszych epok, a nie rzymska rzeczywistość.
Źródła starożytne: Petroniusz, „Satyricon" (tekst przysięgi gladiatorskiej); Seneka, „Listy moralne" (krytyka igrzysk); Swetoniusz, „Żywoty cezarów" (Klaudiusz - bitwa morska i „morituri"; Tytus - otwarcie Koloseum); Liwiusz i Waleriusz Maksymus (pierwsze igrzyska); Plutarch, „Żywot Krassusa" (Spartakus); inskrypcje nagrobne gladiatorów.
Opracowania współczesne: Marcus Junkelmann, „Gladiatoren" (rekonstrukcja uzbrojenia i treningu); Fik Meijer, „Gladiatorzy"; Keith Hopkins (społeczna funkcja igrzysk); Anthony Corbeill (analiza gestu pollice verso).